Historia z morałem
Claude.ai to bardzo popularny w ostatnich miesiącach temat wśród prawników. Zainteresowanie rozwiązaniami AI od Anthropic wśród prawników jest ogromne. Pokazuje to chociażby słynny już webinar, w którym udział wzięło 20 tysięcy uczestników – dział prawny Anthropic demonstrował na nim, jak korzysta z narzędzi Claude.
Przy całym tym szumie mogła jednak umknąć informacja o firmie, której nagle odebrano dostęp do usług Anthropic.
Firma opierała swój biznes na usługach Anthropic, więc utrata dostępu oznaczała przerwanie jej działalności. Podobno formularz do złożenia sprzeciwu był zwykłym formularzem Google, choć aktualnie wygląda on tak: formularz. Jeżeli ktoś z Was miał do czynienia z procedurami odwoławczymi u gigantów technologicznych, wie, że łatwo nie jest.
Okazało się, że nie był to przypadek odosobniony – później natrafiłem jeszcze na polską firmę, która miała podobny problem.
Na czym polega problem?
Jeżeli nasze usługi opieramy na narzędziu zewnętrznego dostawcy, na którego nie mamy żadnego wpływu, a koszt zmiany dostawcy, także ten organizacyjny, jest zbyt wysoki, stajemy się od niego uzależnieni.
Można powiedzieć, że jest to tzw. vendor lock-in, choć ten termin bardziej kojarzy mi się z długotrwałym korzystaniem i stopniowym uzależnieniem wynikającym z przyzwyczajeń. W świecie AI wszystko dzieje się jednak szybciej.
Co to oznacza dla prawników korzystających z narzędzi AI?
Skala problemu zależy od poziomu naszego zaawansowania w korzystaniu z AI. Podam kilka przykładów.
Przykład 1
Korzystam z chatów, odpytuję dokumenty, prowadzę research – przerzucenie się na inne narzędzie nie stanowi dla mnie problemu. Być może już teraz korzystam z kilku chatów równocześnie.
Przykład 2
Mam zbudowane automatyzacje (Custom GPT, Skills, Gems, Workflows) i bazę materiałów wrzuconą do różnych folderów lub projektów w narzędziu dostawcy. Jeżeli stracę dostęp do konta, utracę wszystkie gotowe rozwiązania i będę musiał budować je od zera.
Przykład 3
Udostępniam klientom usługę umożliwiającą automatyczne sprawdzanie umów albo generowanie prostych dokumentów. Opieram się na modelach jednego dostawcy, dostarczanych przez API. Jeżeli zostanę odcięty od API, moja usługa przestaje działać.
Kiedy możemy stracić dostęp?
Wyobraźmy sobie sytuacje, w których może to nastąpić.
Po pierwsze – gdy nie zapłacimy faktury na czas. Błąd płatności, chwilowe zapomnienie, blokada karty – przyczyn może być wiele.
Po drugie – gdy dojdzie do naruszenia warunków korzystania. Firmy, które ostatnio zgłaszały problem z Anthropic, twierdziły, że nic złego nie zrobiły. Jest to bardzo prawdopodobne, biorąc pod uwagę, że weryfikacja przestrzegania warunków jest zautomatyzowana.
Po trzecie – gdy wystąpi awaria. Zazwyczaj krótkotrwała, jak pokazywały ostatnie przypadki awarii ChatGPT, ale w złym momencie potrafi popsuć cały dzień.
Do tego dochodzi scenariusz, w którym jakość usługi się pogarsza, cena rośnie, a koszt zmiany dostawcy jest coraz wyższy.
Co robić, jak żyć?
- Po pierwsze, wybierając dostawcę, sprawdźmy, w jakim stopniu wspomaga on proces eksportu danych.
W Legorze wygląda to na przykład tak:
Bez szczegółów, ale zobowiązanie istnieje. Widziałem gorsze rozwiązania, chociaż mamy już Data Act, a postanowienia dotyczące planu wyjścia (exit plan) powinny znaleźć się w każdej umowie.
- Po drugie, to, co możemy zapisać we własnej bazie, powinniśmy tam zapisywać.
Jakakolwiek by ona nie była, jest lepsza niż pozostawianie danych na serwerach dostawcy AI.
Ciekawą opcję oferuje Claude, który ułatwia przenoszenie materiałów z innych narzędzi. Trzeba to jednak zrobić zanim nasze konto zostanie zablokowane.
Najtrudniej przenosić automatyzacje.
W przypadku Anthropic można łatwo pobierać Skills, ale nie użyjemy ich jeden do jednego w innym narzędziu – można je jednak przekształcać z pomocą innego modelu. W przypadku Gems w Gemini wystarczy skopiować prompt, choć tam wartość i uzależnienie polegają na powiązaniu z innymi narzędziami Google. W przypadku Legory przeniesienie promptów jest proste, jednak tabular review czy workflows to funkcje ściśle związane z tą platformą, więc ręczne przenoszenie danych wydaje się nieuniknione.
Giganci wiedzą, że zarabia się nie na poszczególnych narzędziach, lecz na ekosystemach – właśnie w tym kierunku zmierza Anthropic, rozbudowując swój model o kolejne przydatne funkcje. Spójrzcie też na komunikacje dostawców Legora i Libra – one chcą być platformami dla prawników – nie narzędziami, ale kompleksowymi rozwiązaniami, z których wyjście oznacza poświęcenie zbudowanego know-how.
- Po trzecie, nasze aplikacje usługowe dla klientów powinny być agnostyczne
Agnostyczne, czyli zbudowane tak, aby współpracowały z różnymi modelami. Wówczas przełączenie się między nimi nie stanowi problemu. O tym trzeba pamiętać, zamawiając takie narzędzie u zewnętrznego dostawcy.
To utrudnia oczywiście tworzenie narzędzia, ale nie aż tak bardzo. W takim modelu działają dostawcy platform AI – pod spodem ich aplikacji działają różne modele. Z tym wiąże się jednak problem – różne modele, różnie sobie radzą.
Wnioski
Uzależnienie od narzędzia AI to realny problem, który będzie narastał wraz z głębszą integracją rozwiązań sztucznej inteligencji w naszej pracy.
Duzi gracze będą robić wszystko, aby efekt uzależnienia osiągnąć – na tym właśnie będą zarabiać.
Klienci powinni przynajmniej zaplanować, jak mogłoby wyglądać przeniesienie ich danych z jednego narzędzia do drugiego.
Przy obecnym tempie rozwoju rozwiązań AI – gdy lider zmienia się co kilka miesięcy, a nowe produkty pojawiają się w zastraszającym tempie – uzależnienie się od jednego dostawcy byłoby poważnym błędem.

Dodaj komentarz